niedziela, 6 kwietnia 2014

Mój, mój, mój - Tangle Teezer

Hej kochane :) Mamy już początek miesiąca i pełno na blogach jest zakupów marcowych, projektów denko itp. Ja też miałam dzisiaj pokazać Wam co kupiłam przez ten miesiąc ale przygotowując się do tego posta, stwierdziłam, że to nie ma sensu. Po pierwsze bardzo mało kupiłam, po drugie znowu prawie sama kolorówka a po trzecie i tak większość już widziałyście na moim blogu. A czego jeszcze nie miałyście okazji zobaczyć na pewno w najbliższym czasie Wam pokażę. W każdym razie w Zakupach marcowych znalazła się rzecz nad którą już dawno się zastanawiałam a mianowicie Tangle Teezer. Wiem, że na blogach, youtubie i wszędzie indziej  jest on świetnie znany. I nie mam zamiary też tu się o nim dużo rozpisywać, ponieważ i tak już tyle opinii o nim czytałam i to przeróżnych, że doszłam do wniosku, że na każde włosy po prostu inaczej działa. Jedni są z niego super zadowoleni inni najchętniej wyrzucili by go do kosza. Głównie dlatego tak długo się nad nim zastanawiałam, nie miałam pewności czy pieniądze, nie będą wyrzucone w błoto. Przekonał mnie jeden argument. Zaczęłam od niedawna bardziej dbać o włosy, powoli wkraczam w głębszą ich pielęgnacje i stwierdziłam, że muszę zainwestować też w dobrą szczotkę. No i takim sposobem, TT znalazł się u mnie.


Wybrałam TT oczywiście w moich ulubionych kolorach. Róż i fiolet bardzo fajnie się prezentuje i dodaje też uroku. No ale o tym nie będę się rozpisywać :D

Co obiecuje producent?
Zalety Tangle Teezer Original:
   • precyzyjne rozczesuje zarówno mokre, jak i suche włosy, 
 • nie wyrywa, nie łamie i nie elektryzuje włosów,
• nadaje niesamowitego blasku,
• masuje skórę głowy,
 • zapobiega plątaniu się włosów,
• idealna do rozczesywania włosów także u dzieci.


Szczotki używam już jakiś czas i narazie jestem z niej w miarę zadowolona. Włosy dobrze się rozczesuje, nie plączą się, są przyjemne w dotyku i mniej wypadają. Nic więcej nie mogę powiedzieć dlatego, że nie zauważyłam innych zmian, być może za krótko jej używam. Muszę tylko zaznaczyć, że TT ma zapobiegać elektryzowaniu się włosów. Ja dotychczas nie miałam z tym problemu ale od kiedy używam tej szczotki niestety włosy bardziej mi się elektryzują. Nie wiem dlaczego efekt jest odwrotny. Moja koleżanka zamówiła sobie taki sam i jej pomógł z tym problemem.

Zobaczymy jak dalej będzie się sprawował, póki co jestem zadowolona.
Dajcie znać jak sprawuje się u Was TT :)

PS. Ponawiam pytanie. Może wiecie gdzie mogę znaleźć bordowe szpilki ze szpicem, najlepiej zamszowe, chociaż ostatecznie mogą być z innego tworzywa,  bez żadnej platformy, na niewielkim obcasie i w przystępnej cenie? :)  Z góry dziękuję za odpowiedzi :)

Pozdrawiam Detectivebeauty :*

12 komentarzy:

  1. mój też :D
    ale ja mam wersję mini

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również jestem zadowolona z tej szczotki, aż po twoim poście się zastanawiam czy nie kupić nowej, bo mam jeszcze starą wersję i ma już kilka lat, chociaż mimo tego nadal spełnia swoją funkcję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam TT. Nie skusił mnie jeszcze na tyle, żeby go kupować :P Wiem, że jest mocno zachwalany, ale też jest trochę nieporęczny. Trochę dziwne, że zaczął elektryzować włosy skoro miało być na odwrót.. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda mi kasy na taką szczotkę xd Wolę zwykły grzebień


    http://miinikaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak bym miała dłuższe wlosy pewnie bym się skusiła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam, mam dwa :) Moje ulubione szczotki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. też mam fioletowo-różową:)

    OdpowiedzUsuń
  8. posiadam wersję kompaktową i też sobię chwalę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od dawna zastanawiam się nad jego zakupem. Zwykłe szczotki podrażniają moją skórę głowy, a z taka z naturanego włosia nie do końca radzi sobie z rozcesywaniem splątanych włosów... Może TT by mi przypasował?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:)
Na wszystkie postaram się odpowiedzieć. Odwiedzę również komentującego:)