środa, 21 września 2016

Odżywka do rzęs Bodetko Lash

Witajcie kochane 
Już dawno temu dostałam do przetestowania odżywkę do rzęs firmy Bodetko Lash. TUTAJ link do ich strony.  Recenzja ta powinna pojawić się już dawno temu ale muszę się przyznać, że najpierw dość długo ją testowałam bo aż 6 miesięcy z miesięczną przerwą (ale o tym Wam wszystko opowiem) a potem po prostu chciałam się przyłożyć do napisania tej recenzji i ciągle ją odkładałam na później, W końcu przyszedł czas, żeby przedstawić Wam moje cudeńko. 




Opakowanie w którym dostałam odżywkę jest przepiękne, można powiedzieć, że takie z klasą i elegancją. 
Sama odżywka też bardzo ładnie się prezentuje. Niestety zdjęcia robiłam dużo później i opakowanie jest już nieco porysowane i zniszczone ale przy codziennym używaniu myślę, że jest to dopuszczalne. 

 Odżywka jest w postaci eyelinera.  Pędzelek ma bardzo precyzyjny i z łatwością można się nim posługiwać.




 Oczywiście jest to typowa odżywka, którą stosujemy nanosząc ją na nasadę rzęs a nie jak inne odżywki, których fenomenu kompletnie nie rozumiem, na rzęsy. Także taka rada, jeśli chcecie aby odżywka na porost rzęs naprawdę taka była stosujcie odżywki, które stosuje się na nasadę rzęs.
Odżywki, które nakłada się na rzęsy, służą głównie jako baza pod tusz.

Odżywkę testowałam już dawno temu ale wszystkie spostrzeżenia miałam zapisane, dużo z jej testowania pamiętam.

Od początku.
Pamiętam, że nigdy w takie odżywki nie wierzyłam. Nie korciło mnie nawet, żeby spróbować je stosować. Zawsze wydawało mi się, że jeśli ktoś już ma krótkie rzęsy to i tak mu nic nie pomoże, może delikatnie staną się dłuższe ale bez rewelacji. Nie wiedziałam w jak wielkim błędzie byłam !
Gdyby nie firma Bodetko Lash, być może nigdy bym z tego błędu nie wyszła. Kiedy zaproponowali mi współpracę, pomyślałam sobie, "A co tam, mogę przecież spróbować".
Kiedy tylko ją dostałam od razu rozpoczęłam testowanie.
Już po dwóch tygodniach zauważyłam pierwsze efekty. Były one minimalne, nie zauważalne na pierwszy rzut oka. Ja obserwowałam codziennie moje rzęsy, jak reagują na odżywkę, czy są efekty, więc łatwo mi było zobaczyć pierwsze oznaki.
Po tych dwóch tygodniach moje rzęsy zaczęły coraz szybciej rosnąć i zagęszczać się. Pamiętam, że w którymś momencie nie mogłam wyjść z zachwytu, że tyle urosły.


Wszystko pięknie i kolorowo do momentu kiedy nabawiłam się zapalenia rogówki. Oczywiście muszę zaznaczyć, że nie była to z pewnością wina odżywki. Jednak czemu o tym wspominam. Musiałam na miesiąc odłożyć jej stosowanie, żeby nie przeniosły się na pędzelek bakterie i ogólnie stosowanie takich specyfików było wtedy zbędne.
Po ponad miesiącu oczko było wyleczone a ja w końcu mogłam wrócić do kuracji. Moje rzęsy bardzo tego potrzebowały, ponieważ po wstrzymaniu stosowania odżywki, efekt długich rzęs się nie utrzymał. .Stare rzęsy, których żywotność się skończyła, wypadły a nowe nie rosły już tak długie.
Liczyłam na to, że jeśli ponownie zacznę stosować odżywkę efekt będzie taki sam jak za pierwszym razem. Niestety moje rzęsy tak jakby przyzwyczaiły się do tej odżywki, ponieważ kompletnie nic się z nim nie działo. Nie chciały rosnąć tak jak wcześniej.


Miałam w planach przerwać kurację i dać rzęskom się odzwyczaić od odżywki i po jakimś czasie zacząć stosowanie jeszcze raz, żeby sprawdzić jak teraz sobie poradzi. Niestety zostało mi tylko puste opakowanie a szczerze boję się kupować nowe jeśli odżywka ma nie zadziałać, Dajcie mi znać, czy chciałybyście, żebym spróbowała zacząć testowanie jeszcze raz.

Na końcu jeszcze dodam, że odżywka jest bardzo wydajna więc niech nie przerazi Was cena. Ogólnie na podsumowanie mogę powiedzieć tyle, że na początku byłam nią zachwycona i poleciłabym ją spokojnie każdemu. Myślę, że to, że moje rzęsy mogły się do niej przyzwyczaić jest też rzeczą normalną, bo często dzieję się tak, że nasze ciało, czy włosy czy właśnie chociażby rzęsy przyzwyczajają się do kosmetyków.
Dziękuję firmie Bodetko Lash za możliwość przetestowania odżywki :)

No i na końcu oczywiście muszę Wam pokazać efekty przed i po :D








Pomalowane tuszem 


I jak Wam się podobają efekty ? :D Uwierzcie mi, że zdjęcia i tak tego tak nie oddają.

czwartek, 15 września 2016

Pierwsza wizyta w DM + zakupy

Cześć dziewczyny !
Chyba każda z Was zna doskonale kosmetyki Balea albo Alverde albo chociaż o nich słyszała. Doskonale znana też jest drogeria DM i muszę przyznać, że patrząc na wszystkie wpisy na blogach z zakupami, recenzjami itp. tych właśnie kosmetyków, coraz bardziej chciałam odwiedzić to miejsce i też wypróbować te produkty. Niestety jak wiadomo w Polsce ich nie ma. 
Kiedy więc w tym roku okazało się, że na wakacje jadę na Słowację, wiedziałam, że jednym z moich punktów wycieczki musi być wizyta w DM. 
No i udało mi się !!! Okazało się, że drogeria znajdowała się dosyć blisko miejsca gdzie mieszkaliśmy. 


Moja pierwsza myśl po zobaczeniu sklepu była taka, że nie wiele różni się od Rossmanna. Nie wiem czy też tak uważacie ale mi go bardzo przypomina a przynajmniej z zewnątrz.
Po wejściu oczywiście pierwsze co rzuca się w oczy to firmy, których nie ma u nas.  Dlatego zanim przeszłam do wybierania produktów Balea (bo tylko na ich zakupu się nastawiałam ) przeszłam się trochę po drogerii aby zobaczyć inne firmy, porównać ceny itp.


Jak na początku wspominałam jedną ze znanych firm, które możemy znaleźć w DM jest Alverde. Przyznam, że o kosmetykach pielęgnacyjnych tej firmy dużo słyszałam ale przy szafie z ich kolorówką również parę kosmetyków kolorowych zwróciło moją uwagę. Chyba będę musiała się coś więcej o nich dowiedzieć, bo kto wie może przy najbliższej okazji skuszę się na nie.  A jeśli wy miałyście jakieś kosmetyki kolorowe z Alverde to dajcie znać co o nich sądzicie :)


 No i oczywiście wielki wybór kosmetyków pielęgnacyjnych tej firmy, Tym razem nie wybrałam nic, ponieważ i tak miałam ograniczony budżet a chciałam kupić tylko kosmetyki Balea, żeby później zrobić Wam fajną recenzję zbiorczą.
Nie oznacza to, że nic nie wpadło mi w oko. Chyba najbardziej moją uwagę zwróciły kosmetyki do włosów. Bardzo dużo o nich słychać w internecie i nie powiem, kusiło mnie, żeby coś kupić.


 Kolejną firmą, której chciałam się przyjrzeć jest Essence. Tak wiem, że w Polsce również jest ta firma ale głównie chciałam sprawdzić, czy tutaj jest taki sam problem z limitowankami. W Polsce a przynajmniej w Rzeszowie gdzie mieszkam, brakuje mi tego, że limitowane kosmetyki tej firmy tak rzadko się pojawiają. Na zdjęciach zagranicznych blogów czy na instagramie widzę bardzo fajne nowości i zdaję sobie sprawę, że w Polsce prędko ich nie kupię o ile w ogóle kupię :/
Na Słowacji z tego co zaobserwowałam również marka ta nie jest jakoś " na czasie" z nowościami. Produkty wystawione nie pochodziły z najnowszych limitowanek. Nie spotkałam też żadnego ciekawego kosmetyku Essence, którego nie mogłabym kupić w Polsce.
Podobnie było z firmą Catrice, której zdjęcia nie zrobiłam ale przyjrzałam się i również mnie niczym nie zachwyciła.



W końcu dotarłam do kosmetyków Balea i tu zatrzymałam się na dłużej. Balea chyba najbardziej słynie ze wspaniałych zapachów żeli do kąpieli, mydeł itp. Parę sobie powąchałam i rzeczywiście niektóre są cudne.
Zauważyłam, że ceny w niemieckich DM są niższe i żele kupicie tam nieco taniej niż na Słowacji.





Tak bardzo skupiłam się na zakupach i nad zastanawianiem na co się zdecyduję, że zapomniałam porobić Wam więcej zdjęć:/ Na ostatnim widać maseczki Balea, których jestem niezmiernie ciekawa. Jako miłośniczka maseczek nie mogłam sobie ich odmówić.
Wybór maseczek był naprawdę duży. Ciężko było się zdecydować tym bardziej, że kusiło mnie nie tylko ich zastosowanie ale i zapachy.


Ostatecznie zdecydowałam co kupię. Zrezygnowałam z zakupu żeli i mydeł a postawiłam na kosmetyki do pielęgnacji twarzy i jedną rzecz niepielęgnacyjną. 


- Płyn do demakijażu z tonikiem 
- Pianka do mycia twarzy 
- Peeling to twarzy 
- Maseczki do twarzy 
- Korektor 

Jak wspominałam trochę sobie te kosmetyki przetestuje i przygotuję dla Was recenzję zbiorczą :) 

piątek, 9 września 2016

Parę słów o tonikach oraz recenzja toniku Ziaja

Hej kochane 

Dzisiaj przyjrzymy się bliżej działaniu toników. Dlaczego ich stosowanie jest takie ważne i jak je dobierać.Oprócz tego przygotowałam krótką recenzję tonika z Ziaji.  Zanim zaczęłam go używać miałam przerwę w stosowaniu toników. Nie wiem czemu ale pomijałam ten krok w pielęgnacji, Dopiero kiedy bardziej zaczęłam o nią dbać, przypomniałam sobie jak ważna jest tonizacja twarzy. Jeśli już przy tym jesteśmy może przypomnijmy sobie co takiego dają nam toniki i dlaczego powinnyśmy je stosować. 
Bardzo ważną ich zaletą jest to, że przywracają prawidłowy wskaźnik pH. Więc przydatny jest, jeśli używacie kosmetyków, których nie jesteście pewne czy mają odpowiednie pH, bądź jeśli przy używaniu któregoś z kosmetyków macie uczucie ściągnięcia lub podrażnienia. 
Kolejną zaletą jest wspomaganie nawilżenia i odżywienia skóry i tu uwaga ! Zazwyczaj tonik wspomaga nawilżanie i odżywianie a rzadko kiedy sam w sobie również nawilża. Na czym polega to wspomaganie? Tonik  "otwiera drogę" innym produktom nawilżającym. A ściślej mówiąc, małe cząsteczki tonera "są przewodnikiem" dla większych cząstek substancji nawilżających. 
Toniki sprawdzą się również przy usuwaniu pozostałości makijażu. 

A teraz przejdźmy do sedna czyli skupię się już konkretnie na toniku  Ziaji z ogórkiem. 


Opakowanie charakterystyczne dla Ziaji czyli raczej zachowany minimalizm. Plastikowa buteleczka zawiera 200 ml.  Tonik nie posiada atomizera ale nie ma problemu z nalewaniem go na płatek, wylewa się go dokładnie tyle ile chcemy.
Tonik dosyć przyjemnie i delikatnie pachnie ogórkiem.


 Działanie: tonik jest na bazie wody co oznacza, że nie powinien jakoś szczególnie wysuszać skóry ani sprawiać wrażenia ściągnięcia jej, jak w przypadku toników na bazie alkoholu. Niestety w moim przypadku po jego użyciu czułam, że jest on dla mnie jakby za silny. Być może moja skóra potrzebuje czegoś jeszcze delikatniejszego albo po prostu któryś ze składników nie jest odpowiedni dla mojej cery. Mimo to myślę, że spokojnie u większości z Was się sprawdzi, bo do oczyszczania nie mogę się przyczepić. Idealnie zmywał mi resztki makijażu , których płyn już nie dał rady usunąć.


Na końcu krótka ściągawka o tym co tonik do danej cery powinien zawierać 

Tonik do cery suchej powinien zawierać  : 
-wyciąg z lipy 
- wyciąg z rumianku 
- wyciąg z nagietka  lub
- wyciąg z lawendy 

do tego ważna jest substancja nawilżająca, może to być: 
- kwas hialuronowy 
- gliceryna
- pentanol 
- alantoina 

Tonik do cery tłustej powinien zawierać: 
- szałwie 
- pokrzywę 
- miętę 
- dziurawca 

Tonik do cery tłustej może być wykonany na bazie alkoholu ale lepiej unikać stosowania go codziennie. 

Tonik do cery mieszanej może zawierać to samo co tonik do cery tłustej. 

Dajcie znać czy post Wam się podobał i czy używałyście tego toniku. Jestem ciekawa jak u Was zadziałał :) 



niedziela, 4 września 2016

Soczysty makijaż

Cześć dziewczyny 
Przy okazji ostatniego makijażu, obiecywałam Wam, że niedługo pojawi się coś bardziej odważnego. Dlatego dzisiaj pokażę Wam efekty mojej zabawy z kolorami. Chociaż za pomarańczowym kolorem nie przepadam to muszę przyznać, że w połączeniu z tym różem wyszedł dosyć fajnie. Oczywiście nie jest to makijaż w którym wyszłabym na co dzień ale przy takich odcieniach można się świetnie bawić makijażem i ćwiczyć chociażby blendowanie. 

Niestety zdjęcia nie wyszły tak jak tego chciałam, ponieważ pokusiłam się, żeby porobić je telefonem i niestety zapomniałam wyłączyć efekt wygładzenia. Wiem, że zdjęcia wyszły nieco sztucznie ale mam nadzieję, że nie będzie Wam to aż tak przeszkadzało, bo szkoda mi nie pokazać Wam tego makijażu. 

Dajcie znać jak Wam się podoba :D 






środa, 31 sierpnia 2016

Zakupy sierpnia

Cześć dziewczyny !
Nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko leci. Sierpień się kończy więc dzisiaj mój ulubiony post czyli, zakupy. Bardzo lubię dodawać takie posty, ponieważ wiem, że Wy też je lubicie. 

Jak już pisałam kilka razy, wielką wagę zaczęłam przykładać do mojej codziennej pielęgnacji. Oczywiście w jej skład wchodzą mniej więcej 2 razy w tygodniu maseczki. Najczęściej używam jednej oczyszczającej a drugiej odżywiającej. Przy okazji zakupów w Naturze zdecydowałam się na dwie maseczki  Perfecta. 
Przepraszam, że jedna jest ubrudzona ale używałam jej więc wiadome, że opakowanie czyste nie zostanie :)

 Jeśli jesteśmy już przy pielęgnacji to pokażę Wam zakupy ze strony ekobieca, których większą część stanowiły właśnie kosmetyki pielęgnacyjne.
Słynna maseczka babci agafii musiała znaleźć się w moich nowościach. Ma tak wiele pozytywnych opinii, że muszę koniecznie przetestować ją sama.
Kolejny zakup to woda z Kewry. Ostatnio używałam cały czas toników ale zauważyłam, że są one zbyt silne dla mnie i wysuszają mi za bardzo twarz dlatego zdecydowałam się na wodę, którą można zastąpić tonik i jest zdecydowanie delikatniejsza. Kiedyś używałam wody różanej więc teraz postanowiłam spróbować wody z Kewry również firmy KTC.
Ostatnią rzeczą z pielęgnacji a bardziej z akcesoriów jest płatek do oczyszczania twarzy. Jak wiecie używałam gąbki Konjac Sponge i bardzo spodobały mi się takie akcesoria do pielęgnacji dlatego zdecydowałam się przetestować ten płatek.
No i na końcu najnowsza czekoladka Makeup Revolution, czyli ta wersja czarna o nazwie "Chocolate Vice".


W Rossmannie kupiłam tylko suchy szampon Batiste, eyeliner, który od dłuższego czasu już używam i u mnie się sprawdza oraz tą przesłodką sówkę, która jak wiecie albo może nie jeszcze nie wiecie jest balsamem do ust i urzekła mnie niesamowicie. I tu prośba do Was, ponieważ mam ostatnio bzika na punkcie takich balsamów w ciekawych opakowaniach jak to, piszcie mi gdzie jeszcze mogę znaleźć coś podobnego:)


Natura też oszczędziła mój portfel, ponieważ kupiłam tylko rozświetlacz na mokro z Mysecret, który powstał pod czujnym okiem Daniela Sobieśniewskiego oraz kolejną konturówkę Essence.


Najlepszy zakup i prezent tego miesiąca to kosmetyki Kiko. Dzięki mojej przyjaciółce do mojej kolekcji trafiły kolejne cienie. Jednego już używałam i muszę przyznać, że jest świetny. Jestem oczarowana firmą Kiko i chcę więcej !!! :D


We wrześniowym numerze Glamour pojawił się dodatek w postaci rozświetlacza Joko. Pisałam już o tym na moim instagramie. Cieszy mnie bardzo fakt, że w końcu i w Polsce możemy kupić gazety z ciekawymi kosmetykami z wyższych półek, dzięki czemu możemy przetestować produkty, których same byśmy nie kupiły albo o których po prostu nie wiemy a są warte uwagi. 


I na koniec nowość na moim blogu. W końcu postanowiłam zająć się hybrydami sama więc trafiły do mnie pierwsze kolorki firmy Chiodo.


A jak wasze zakupy sierpniowe? Rozsądek czy szaleństwo ? :D 

czwartek, 11 sierpnia 2016

Duet do pielęgnacji twarzy

Cześć dziewczyny :)
Jak już wiecie, ostatnio bardzo przykładam się do pielęgnacji. Staram się aby kosmetyki, których używam miały jak najlepszy skład. Powoli też staram się wprowadzać do mojej pielęgnacji kosmetyki naturalne. Duet, który już ponad miesiąc testuję składa się z oleju konopnego firmy India i gąbki Konjac Sponge.
Dostałam je do przetestowania ale moja opinia jest oczywiście szczera i obiektywna.

Na początku opiszę Wam każdy produkt a potem powiem Wam jak sprawdzają się w duecie.

1. Olej konopny India




Olej tłoczony z Cannabis sativa (konopie), rośliny pochodzącej z Azji Środkowej, wykazuje innowacyjne zastosowanie w kosmetologii. Badania pokazują, że konopie mają właściwości przeciwutleniające oraz są bogate w kwasy omega 3, 6 i 9, które pomagają w nawilżeniu suchej skóry oraz łagodzą podrażnienia. Olej z konopi jest bogaty w witaminy, fosfolipidy, fitosterole, minerały i chlorofil. Posiada właściwości antynowotworowe.

Jeżeli chodzi o twarz, olej sprawdził się u mnie świetnie. Na początku miałam problem z przyzwyczajeniem się do jego zapachu, jest to zapach typowego oleju czyli dla mnie niezbyt przyjemny :/ Na szczęście zapach ten utrzymuje się tylko przez chwilę aż do wchłonięcia oleju w skórę. Muszę też przyznać, że bardzo szybko się wchłania, czego się obawiałam. Myślę, że jest to ważne bo nie chcemy przecież żeby po posmarowaniu olejem twarzy, tłusta warstwa została nam poźniej na poduszce. Przy użyciu tego oleju nic takiego się nie dzieje, trzeba odczekać dosłownie parę minut.
Przechodząc już do jego właściwości, używałam już wielu kosmetyków, masek itp do nawilżania twarzy i niektóre sprawdzały się u mnie naprawdę dobrze ale przy stosowaniu tego oleju czułam, że skóra jest nawilżona jak nigdy wcześniej. Znacznie też poprawił się koloryt mojej skóry, większe zabarwienia poznikały Kolejnym wielkim plusem jest to, że pomógł mi bardzo w walce z moimi pryszczami na czole. One nadal są ale o wiele lepiej wyglądają. Takiego efektu nie udało mi się uzyskać innymi kosmetykami a niekóre nawet pogarszały stan pryszczy.

Olej stosowałam również do pielęgnacji włosów. O tym w jakiej kondycji są moje włosy już pisałam. Są strasznie suche i zniszczone, co spowodowane jest moimi eksperymentami z farbowaniem i rozjaśnianiem. Olej konopny ma włosy nawilżać i regenerować, Na początku przyznam, że bałam się stosować go na włosy, ponieważ lubią się one od takich typowych, naturalnych olejów  bardziej przetłuszczać i obciążać :/ Tutaj jednak olej też mnie nie zawiódł. Moje obawy o przetłuszczenie zostały rozwiane a olej poradził sobie świetnie z ich nawilżeniem. Widać znaczną różnicę w wyglądzie moich włosów i w dotyku czuję, że są znacznie gładsze niż wcześniej.

Nie wiem czy wiecie ale olej konopny nadaje się także jako produkt spożywczy. Można go dodawać np. do salatek. Poczytałam troszkę o jego właściwościach spożywczych i wyobraźcie sobie, że jego największym atutem ma być silne działanie przeciwnowotworwe. Oprócz tego :

-poprawia metabolizm,
-bierze udział w budowie tkanki kostnej,
-działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo,
-wykazuje działanie przeciwbólowe,
-pomocny przy chorobach reumatycznych,
-pomocny w leczeniu chorób na tle nerwowym,
-wykazuje działania przeciwalergiczne.

Na końcu ważna uwaga !!! Po otwarciu przechowujcie swój olej konopny w lodówce, żeby nie stracił swoich wartości.

2. Gąbka Konjac Sponge




Ta, ktorą ja posiadam nie jest oryginalną wersją gąbki Konjac Sponge, oryginalna pochodzi z firmy Company. Mimo to muszę przyznać, że sprawuję się całkiem świetnie. Nie miałam oryginału, więc porównania też nie mam ale gąbka, którą posiadam, naprawdę mi wystarczy. Używanie jej jest bardzo przyjemne. Zaletą gąbki jest nie tylko to, że dokładnie oczyszcza twarz ale również zapewnia relaksujący masaż twarzy, co jest bardzo ważne dla poprawy krążenia krwi, i odnowy komórek.

Gąbka na początku jest twarda i aby jej użyć należy zmoczyć ją i wycisnąć kilka razy pod letnią wodą. Twarz najlepiej masować okrągłymi ruchami i dość delikatnie, żeby nie podrażnić skóry, gąbka jest wystarczająco chropowata aby zadziałać jak peeling. Możemy jej używać z innymi kosmetykami do mycia np. z żelem do twarzy ale też nie musi to być konieczne.

Bardzo ważne jest aby o naszą gąbkę dobrze dbać. Czytałam, że zdarzało się dużo przypadków pleśnienia. Ja swoją mam już prawie 1,5 miesiąca i nic się z nią nie dzieje a średnia żywotność gąbki to 1-3 miesięcy. Tak jak piszę, ja o moją gąbkę bardzo dbam.

Jak zadbać o gąbkę?
Najważniejsze jest to aby po użyciu dobrze ją wypłukać i nie kłaść w wilgotnym miejscu. Najgorszym miejscem dla gąbki jest prysznic. Po drugie, wieszajcie ją  na przymocowanym do niej sznureczku, żeby wisiała w przewiewnym miesjcu i spokojnie sobie schła a nie leżała gdzieś na dnie szuflady.

Jak wspominalam moją gąbkę mam 1,5 miesiąca i mogę  Wam ją spokojnie polecić. Nie wyobrażam sobie teraz mojej pielęgnacji bez tej gąbeczki.

Jak sprawdzają się w duecie?
Wyobraźcie sobie, że po dokładnym oczyszczeniu i masażu skóry, gdzie mamy rzeczywiście uczucie pobudzonego krążenia krwi i wypeelingowanej twarzy nakładamy delikatny olej konopny. Uwierzcie mi, że kiedy idę spać moja twarz jest tak "zrelaksowana", że mam pewność, że moja pielęgnacja na pewno przyniesie skutki. Ten duet sprawia, że twarz jest lepiej oczyszczona, odżywiona i odprężona niż po niejednej maseczce.

Dajcie mi znać czy wy używałyście oleju, bądź gąbki? I piszcie mi również czy zachęciłam Was do używania duetu, który dla mnie jest w tym momencie niezastąpiony.

środa, 3 sierpnia 2016

Biedronkowe maseczki Estetica

Hej :)
Obiecałam Wam recenzję maseczek Estetica, które można kupić w Biedronce. Postanowiłam jak najszybciej Wam ją dodać, ponieważ nie wiadomo jak długo jeszcze będą tam dostępne.

Kupiłam dwie :


-truskawkową, super oczyszczenie
-czekoladowa, głębokie nawilżenie


Pierwsza z nich przeznaczona dla osób 16+. Producent zapewnia głębokie oczyszczenie twarzy, szyi i dekoltu. Niestety u mnie nie sprawdziła się kompletnie. Nie zauważyłam żadnego oczyszczenia. Ani nie pomogła mi w walce z wypryskami, z którymi się ostatnio borykam ani nie zauważyłam aby moje pory się zwęziły. Zapach też nie był taki jakiego oczekiwałam. Prawie w ogóle nie było jej czuć a jeśli nawet delikatnie czymś pachniała to na pewno nie była to truskawka. Jedynie z konsystencji byłam zadowolona bo była to przyjemna, kremowa maseczka, której nakładanie było samą przyjemnością.


Druga natomiast przeznaczona jest dla osób 25+, przez chwilę zastanawiałam się czy ją kupować, ponieważ takiego wieku jeszcze nie osiągnęłam ale pomyślałam, że jest to maseczka tylko nawilżająca, więc nie powinna mi zaszkodzić.
Z tej jestem zadowolona. Po jej użyciu było czuć, że skóra jest dobrze nawilżona i gładka i co więcej efekt taki utrzymywał się dłużej niż tylko zaraz po użyciu. Przez parę dni, czułam, że skóra jest dobrze nawilżona i przyjemna. Zapach w przeciwieństwie do poprzedniej był bardzo ładny, nie pachniał typową czekoladą ale bardziej jak czekoladowe toffi. Konsystencja taka sama, więc jak dla mnie na plus.

Czekoladową chętnie kupiłabym ponownie ale truskawkowa bardzo mnie zawiodła. Maseczki kosztowały coś koło 2 zł, więc nie jest to duża suma. Dajcie znać czy wy je miałyście i jakie są Wasze opinie na ich temat.